Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
53 posty 0 komentarzy

Stanisław Michalkiewicz dla NE

St. Michalkiewicz - Szanowni Czytelnicy! Zainteresowanych moimi książkami proszę o łaskawy kontakt z katolicką Księgarnią Internetową Tolle.pl z siedzibą w Lublinie. Moja autorska strona to http://michalkiewicz.pl/

Czego powinniśmy chcieć

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Konfiskata 83 procent dochodu dotyka rodziny pracowników najemnych, to znaczy – żyjących z własnej pracy, a nie jakichś plutokratów.

Ponieważ okupujące nasz nieszczęśliwy kraj Siły Wyższe doszły między sobą do porozumienia, która z nich i w jakim zakresie będzie mogła doić Rzeczpospolitą i uczestniczyć w rabunku obywateli, dzięki czemu premier Donald Tusk mógł wreszcie ogłosić skład swojego rządu, prezydent Komorowski – go „powołać” – zanim padnie salwa, to znaczy – zanim Siły Wyższe za pośrednictwem rządu przystąpią do przykręcania nam śruby, możemy wykorzystać chwilę pieriedyszki dla zmniejszenia chaosu semantycznego przy którym biblijna Wieża Babel wygląda na wzór porządku. Doszło już do tego, że wybitnego socjalistycznego polityka, przywódcę Narodowo-Socjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej Adolfa Hitlera zalicza się - i to bez specjalnych sprzeciwów – do „skrajnej prawicy”. Tak twierdził m.in. pan Marek Pol, z którym kiedyś wystąpiłem w jednej z rozgłośni radiowych w audycji „Prawy do lewego”. Na moją ripostę, że przecież Hitler, to wasz człowiek, człowiek lewicy, więc nie przerzucajcie się nim, niczym gorącym kartoflem, bo przynajmniej tutaj, w mojej obecności, nic z tego nie będzie, pan Pol porwał się z miejsca, aż redaktor przestraszył się, że dojdzie do jakichś rękoczynów. Skończyło się na tym, że pan Pol zapowiedział, że już nigdy ze mną nie wystąpi, na co odpowiedziałem mu, że nie sądzę, by z tego powodu pękło mi serce. Przypominam ten incydent, bo niektórzy dyskutanci na Nowym Ekranie twierdzą, że ponieważ świat się zmienił, to i podziały na lewicę i prawicę straciły na znaczeniu. Wydaje się, że nie mają racji, skoro zarówno manipulatorzy z żydowskiej gazety dla Polaków, jak i lewactwo z „Krytyki Politycznej”, bez najmniejszych oporów organizatorom tegorocznego Marszu Niepodległości przypisuje hołdowanie ideologii faszystowskiej. Tymczasem faszyzm jest odmianą jeśli nie socjalizmu, to z całą pewnością – etatyzmu, to znaczy poglądu, według którego jedynym organizatorem życia społecznego, a gospodarczego - w szczególności, pozostaje państwo, roztaczające opiekę nad każdym obywatelem, ale nie indywidualnie, tylko zbiorowo, za pośrednictwem korporacji, do której każdy musi być przypisany – co oczywiście ułatwia również roztoczenie nad każdym politycznego, a także - policyjnego nadzoru.

    Ideologia faszystowska w latach 30-tych zyskała sporą popularność również w Polsce – o czym świadczą nie tylko literackie dokumenty epoki, np. „Kariera Nikodema Dyzmy” Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, ale przede wszystkim – jeden z zapisów konstytucji z 1935 roku. W „Karierze Nikodema Dyzmy” widać coraz silniejszą wśród ówczesnych elit tęsknotę za „silnym człowiekiem”, który „zrobi porządek”, to znaczy – podporządkuje obywateli dyscyplinie podobnej do wojskowej. Konstytucja zaś w art. 4 ust. 1 stanowiła, że „W ramach państwa i w oparciu o nie kształtuje się życie społeczeństwa”, zaś w ust. 2 tegoż artykułu to „oparcie” konkretyzowała, stwierdzając, że „Państwo zapewnia mu swobodny rozwój, a gdy tego dobro powszechne wymaga, nadaje mu kierunek lub normuje jego warunki”. Z tych zapisów wynika, że – po pierwsze – żaden z przejawów życia społecznego nie może być niezależny od „państwa”, czyli – funkcjonariuszy państwowych oraz – po drugie – może funkcjonować tylko w ramach, jakie „państwo” to znaczy – ci funkcjonariusze mu zakreślą. Wprawdzie wspomina się tam o „swobodnym rozwoju”, ale tylko w kierunku nadanym przez „państwo” i na ustanowionych przez nie warunkach. Jakież to podobne do dodanego w 1976 roku art. 3 konstytucji PRL, stwierdzającego, że „Przewodnią siłą polityczną społeczeństwa w budowie socjalizmu jest Polska Zjednoczona Partia Robotnicza”! Z tą tylko różnicą, że o ile w PRL ramy życia społecznego zakreślała partia, z racji swojej iluminacji w zakresie nieubłaganych praw dziejowych, to w II Rzeczypospolitej – „państwo”, czyli funkcjonariusze państwowi z racji iluminacji w zakresie „dobra powszechnego”. Nic zatem dziwnego, że gdyby nie wasalizacja PRL przez Związek Sowiecki, to zwolennicy przedwojennej „sanacji” nie mieliby wobec PRL specjalnych zastrzeżeń. Dlatego też np. kontynuujące piłsudczykowską tradycję Prawo i Sprawiedliwość, głoszące program „Polski solidarnej”, jest w gruncie rzeczy partią co najmniej etatystyczną, z domieszką właściwych przedwojennej żoliborskiej inteligencji skłonności socjalistycznych.
 
   W tej sytuacji nie dziwi mnie sprzeciw wielu dyskutantów wobec zaproponowanego przeze mnie kryterium podziału na lewicę i prawicę, a zatem – również na formacje wolnościowe oraz te, które tylko pod takie podstępnie się podszywają. Kryterium tym jest pogląd na dominujący sposób podziału dochodu narodowego - czy powinien być dokonywany przymusowo i poprzez państwo, czy też – dobrowolnie i poprzez rynek. Z pozoru kryterium to jest bardzo wąskie i nie odzwierciedla wszystkich możliwych odcieni – ale w rzeczywistości jest odwrotnie. Rzecz w tym, że pogląd na sposób podziału dochodu narodowego determinuje model państwa – czy jest on socjalistyczny, a przynajmniej – etatystyczny, czy też – wolnościowy. Jeśli bowiem uznamy, że dominującym sposobem podziału dochodu narodowego powinien być podział przymusowy za pośrednictwem państwa, to znaczy, że „państwo” czyli w praktyce – funkcjonariusze państwowi mają prawo swobodnego decydowania o przeznaczeniu bogactwa, jakie obywatele wytwarzają swoją pracą. Konsekwencją takiego uprawnienia jest wyzucie obywateli z władzy nad tym bogactwem i przyznanie jej funkcjonariuszom państwowym. Rozdzielają oni to bogactwo według swoich wyobrażeń o „sprawiedliwości społecznej” między poszczególne grupy obywateli. W rezultacie te grupy, czyli korporacje zawodowe i społeczne, uczestniczą w podziale dochodu narodowego nie według społecznej przydatności swojej pracy, tylko według przydatności dla funkcjonariuszy publicznych. Nic zatem dziwnego, że władze państwowe konfiskują statystycznej rodzinie pracowników najemnych 83 procent wypracowanego przez nią dochodu, by następnie część tych pieniędzy przdekazać jej w ramach tzw. konsumpcji zbiorowej (edukacji, ochrony zdrowia i socjalu), której standard i zakres określają one same. W takim modelu państwa obywatel pozbawiony jest przez pasożytniczą warstwę biurokratyczną władzy nad bogactwem, jakie swoją pracą wytwarza i może tylko wybrać sobie ciemięzców, natomiast nie wolno mu położyć kresu ciemiężeniu. Znakomitą tego ilustacją jest ustawa o referendum, wyłącząjca możliwość przeprowadzenia referendum w sprawie wysokości fiskalnych obciążeń obywateli. Trudno zatem nawet przy najlepszych chęciach, uznać taki model państwa za „wolnościowy”.
 
   Jeśli natomiast uznamy, że dominującym sposobem podziału dochodu narodowego winien być podział dobrowolny za pośrednictwem rynku to znaczy, że – po pierwsze – poza kosztami utrzymania państwa, to znaczy – finansowaniem tzw. własnych potrzeb państwa, czyli dziedzin związanych ze stosowaniem przemocy (wojsko, policja, wymiar sprawiedliwości, polityka zagraniczna oraz administracja niezbędna do zawiadywania tymi dziedzinami), obywatele nie są przez funkcjonariuszy państwowych pozbawiani władzy nad bogactwem jakie wytwarzają. Nie ulega zatem wątpliwości, że przy tym modelu państwa zakres ich wolności jest nieporównanie większy, a poza tym – co nie jest obojętne z punktu widzenia sprawiedliwości – udział każdego obywatela w podziale dochodu narodowego jest uzależniony od rynkowej wartości jego pracy. Wielu ludzi bardzo się na to oburza, że takie podejście oznacza dehumanizację stosunków międzyludzkich i traktowanie pracy wyłącznie jako towaru. Nie mają racji – bo jedynym dowodem, czy czyjaś praca jest pożyteczna, czy nie, jest to, czy ktoś inny gotów jest za nią dobrowolnie zapłacić. Dlatego właśnie funkcjonariusze państwowi tej weryfikacji za żadne skarby nie chcą się poddać i swoje dochody najzwyczajniej w świecie wymuszają od podatników groźbą użycia siły. Warto też uprzedzić zarzuty, że taki model faworyzuje ludzi bogatych. To akurat nieprawda, bo przy modelu etatystycznym ludziom bogatym znacznie łatwiej skorumpować funkcjonariuszy państwowych by potraktowali ich specjalnie, przyznając im różne ulgi – co przecież jest sytuacją nagminną a nawet – zinstytucjonalizowaną pod postacią lobbyingu. Konfiskata 83 procent dochodu dotyka rodziny pracowników najemnych, to znaczy – żyjących z własnej pracy, a nie jakichś plutokratów.
 
    Podnoszone też były zarzuty, że nie doceniam znaczenia takich kryteriów, jak stosunek do Pana Boga i historii. Ależ doceniam – jednak jako kryterium posiłkowe – bo ocena przedstawionych wyżej alternatywnych modeli państwa nie jest uzależniona od wiary w Boga, tylko od logicznego rozumowania. Powiem więcej; model wolnościowy powinien być nawet bardziej przekonujący dla ludzi wierzących, ponieważ właśnie on wydaje się bliższy przykazaniom Dekalogu, a zwłaszcza – przykazaniu „nie kradnij”. Zarzut niedoceniania przez mnie kryteriów historycznych jest bezzasadny już choćby w świetle uwag na temat faszyzmu. Zatem – korzystając z chwilowej pieriedyszki, zanim okupujące nasz nieszczęśliwy kraj Siły Wyższe za pośrednictwem marionetkowego rządu premiera Donalda Tuska przystąpią do rabowania naszego mienia w tempie stachanowskim – spróbujmy zastanowić się, czego właściwie powinniśmy chcieć w momencie, gdy jakimś cudem pojawi się szansa na zmianę obecnej sytuacji.

Stanisław Michalkiewicz  

KOMENTARZE

  • @
    A ja myślę, że ta wieża Babel właśnie nadpękła i jeśli wykorzystamy ten moment to bieg wydarzeń w Polsce może całkowicie zmienić kierunek
    http://vrota.pl/
  • @ Autor
    .
    Powinniśmy chcieć poznać prawdę.

    Oraz pisać teksty jasne dla wyborców.
  • @
    Hitler chyba jest dość opatrzony i nie trzeba go oglądać tutaj tym bardziej że z nim i jego ludźmi łączy się nieodkłamana hucpa.

    No i jeszcze pan Michalkiewcz.. śmiesznie trochę
  • Autor jak zwykle celnie w i sedno
    zagadnienia,a kluczowe na tą chwilę zgadzam się :
    "...spróbujmy zastanowić się, czego właściwie powinniśmy chcieć w momencie, gdy jakimś cudem pojawi się szansa na zmianę obecnej sytuacji."
    Mam jednak nieodparte wrażenie że my tymczasem niestety:)))
    http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSFRL9SjMhh21NQTlyd6PQlfqVJH9Y48Yo1YQD4vxg3xQJ9nsOe
  • @St. Michalkiewicz
    > spróbujmy zastanowić się, czego właściwie powinniśmy chcieć
    > w momencie, gdy jakimś cudem pojawi się szansa na zmianę
    > obecnej sytuacji.

    To proste - powinniśmy chcieć Minarchii, państwa w jakim żyli nasi przodkowie ponad 200 lat temu, a które budowali przez jakieś 800 lat. Powinniśmy chcieć państwa wolnościowego, które będzie przede wszystkim strzegło naszej wolności, własności i życia i niczym więcej nie będzie się zajmować.

    Powinniśmy chcieć państwa tradycyjnie polskiego, państwa cywilizacji łacińskiej, które chroni naszych wolności i naszej swobody działania, a nie państwa, które nas zniewala i grabi tak jak obecne i wszystkie poprzednie przez ostatnie 200 lat.
  • @GPS.65
    Tutaj jest większość etatystów i socjalistów. Pewnie Waść zauważyłeś.
    Kiedyś zapytałam jedną senator z PiSu, czemu państwo nie może mieć tych, powiedzmy, 17%, a nam zostawić 83% naszego dochodu? "Ale dlaczego?" - odpowiedziała rzewnie...
  • Wiara w bajki.
    Lewica mówi że zabierze bogatym, a da biednym a robi dokładnie odwrotnie - dlatego głosują na nią i biedni - bo może będzie z tego jakaś renta - a bogaci dają na kampanię - bo wiedzą że to dobry interes.

    A prawicy zostają resztki - jacyś "faszyści", "elementy reakcyjne" itp.

    Dlatego demokracja = socjalizm, przynajmniej do chwili w której lud przestaje wierzyć w bajki.
  • @St. Michalkiewicz
    Fajnie, ale co z:
    .
    kalekami, niedołężnymi itp? - "GAZ" czy renty?,
    masą bezrobotnych BEZ KWALIFIKACJI? - "gaz", zasiłek, ROBOTY PUBLICZNE?
    .
    Kochani, WSZYSCY piszecie z pozycji
    "młodego, białego, hetero i katolika"...
    a "RESZTA" to znaczący czynnik JAKICHKOLWIEK kalkulacji...
  • @
    Przedstawiony tok rozumowania czyta się przyjemnie - z racji pióra, ale co do treści - nie wydają się być w pełni spójne.

    Enigmatycznie tylko autor wspomina o koniecznych ograniczeniach - "nie kradnij".
    Czyli ograniczenia jego liberalizmu istnieją tyle, że ukryte. Pętają się gdzieś tam po intymnych zakamarkach.

    Byłoby wskazane określić jasno granice liberalizmu - to, co dopuszczalne w ramach jakiegoś typu etatyzmu, ale nie ograniczającego nadmiernie praw jednostki.
    Rodzaj ordoliberalizmu.

    Coś takiego proponuję w Cywilizacji Polskiej. (Zaznaczam, że tym ograniczeniem nie jest Dekalog - jest zbyt dziurawy, a to prowadzi do totalitaryzmu).
  • Państwo zabiera nam 83% ?
    Proszę to uzasadnić.
  • @Friant
    Wykład o podatkach:
    http://youtu.be/AoE9Nu1wEqA
  • @laurentp
    > Fajnie, ale co z: kalekami, niedołężnymi itp?

    Czy to jest pytanie polityczne? Czy to jest pytanie do polityków?

    Równie dobrze można by spytać: a co z melancholikami? zakochanymi? z niskimi? z chudymi? z przygłupami? z roztrzepanymi? A co z załamanymi, nieszczęśliwymi, paranoikami i z tymi co mają długie włosy? Wszystkimi nimi powinno się zająć państwo i coś z nimi zrobić za pieniądze odebrane wszystkim przemocą?

    Państwo to aparat przemocy. Czy kalekom i niedołężnym potrzebna jest przemoc państwa? Czy ich problemy można rozwiązać tylko przemocą? Inaczej się nie da?
  • @laurentp
    Jak to - bez kwalifikacji? Żadnych?

    A opieka społeczna nie jest rolą państwa, ale przede wszystkim rodziny i różnych fundacji i organizacji pozarządowych. Nie stać ich? No - jak państwo zabiera im 83% dochodu to jak ma ich stać?
  • @Krzysztof J. Wojtas
    > Enigmatycznie tylko autor wspomina o koniecznych ograniczeniach
    > - "nie kradnij". Czyli ograniczenia jego liberalizmu istnieją tyle, że
    > ukryte. Pętają się gdzieś tam po intymnych zakamarkach.

    "Nie kradnij" nie jest ograniczeniem liberalizmu, bo to w ogóle nie dotyczy liberalizmu. Liberalizm to ideologia zakładająca, że nie wolno przemocą ingerować w dobrowolną współpracę między ludźmi. Kradzież to nie jest współpraca, to nie jest dobrowolne działanie - to przemoc, to siła, to działanie jednego człowieka wbrew drugiemu. Złodziej nie jest liberalny. Nie ma liberalnych granic dla złodzieja - wszystko co robi złodziej wykonują swój fach jest nieliberalne.
  • @Friant
    > Państwo zabiera nam 83% ?

    Znam obliczenia z których wynika, że zabiera nam 53%: http://nczas.home.pl/wazne/cena-panstwa-ile-placimy-haraczu/

    Ale to i tak dużo za dużo! Średniowieczna dziesięcina powinna z nawiązką wystarczyć na to by państwo było silne i by sprawnie i skutecznie broniło naszej wolności, własności i życia.
  • @KOSSOBOR
    > Tutaj jest większość etatystów i socjalistów.

    Ta kwestia jest dynamiczna. Ci etatyści przychodzą i odchodzą, intensyfikują pisanie, a potem rezygnują. Istotni są ci, którzy czytają...
  • @Multimir
    Cóż Ci szkodzi pójść do starszego braciszka i poprosić by wytłumaczył Ci ten prosty i logiczny tekst p. Michalkiewicza? Myślę, że gdy dorośniesz do czynnego prawa wyborczego - felietony p. Stanisława staną się dla Ciebie o wiele jaśniejsze.
  • @pmad
    Dziękuję
  • @laurentp
    Jakoś przeżywali i w czasach gdy ci w pełni sił pożywiali się (przynajmniej na przednówku) lebiodą i obierkami. Dzisiaj mają gorzej bo np. ja - proszącego o "coś do jedzenia" odsyłam do magistratu a mojemu kotu podsuwam miseczkę ze śmietaną. Czym różni się ból nędzarza (pije) iż nie zajada się jak ja szyneczką - od mojego bólu z powodu szurania tylko Fiatem Albea gdy Tusk jeździ siódemką Beemą? Suma bólu i szczęścia jest wielkością taką samą dla biedaka i bogatego. Niech mi ktoś udowodni iż cierpienie biedaka z powodu zgubienia 5 zł. jest większe od cierpienia Kulczyka z powodu straty 10 milionów na giełdzie.
  • @GPS.65
    G... prawda. To pański pogląd.

    Złodziej kontra właściciel - to naturalny sposób współpracy liberałów.
    Jak coś masz - to inny chce to od ciebie uzyskać i stosuje po temu różne wymyślne sztuczki - od prośby do groźby.

    To Pan chce tu określać, które z działań są dopuszczalne, a tym samym stwarza ograniczenia.
    Nie chcę rozwijać, ale na czym polegały rycerskie zdobycze; silniejszy w ramach "liberalnej" współpracy - często dobrowolnej i określonej zwyczajami, przejmował dobra pokonanego.
    Czym to się różni od sposobów działania firm?

    Wprowadzacie ordoliberalizm - ale nie chcecie się przyznać, że on musi istnieć.
  • 53% czy 83%
    Nie ważne. Ale zastanówmy się na co idą te podatki!

    1) Na policję - która bije patryjotów,
    2) Na sądy - które ich wsadzają do więzienia,
    3) Na partie polityczne - które ich okradają,
    4) Na wojsko - którego nie ma,
    5) Na służbę zdrowia - nie ma limitów,
    6) Na edukację - która kształci wtórnych analfabetów,
    7) Na kolorową psełdokulturę,
    8) Na dług publiczny - renta dla finansowych magnatów,
    9) Na renty i emerytury - na wegetację.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Dobra, tu wypisałem granice liberalizmu: http://gps65.nowyekran.pl/post/13605,co-powinno-byc-zakazane
  • @pmad
    Aha... jeszcze na reprezentacje Pol.... PZPN'u i najdroższe stadiony w europie (na świecie?).

    Hmm.... Ciekawe po ilu latach się zwrócą jakby je w bazary pozamieniać.
  • @autor
    to jest stan krytyczny, ktory przy sztucznie napedzanych "kryzysach" wszelkiego sortu i eskalowanych w pospiechu kosztach zycia musi sie jakos wyrazic. - i o to wydaje sie chodzic "najwyzszej wadzy"- lokalnym marionetkom, a tymbardziej ich syjonistycznym mocodawcom - zeby zaczely sie rozruchy. oni sa przygotowani na wybuch niepokojow. czemu mial sluzyc aneks do konstytucji niedawno podpisany przez "prezydenta"? - wprowadzenie stanu wyjatkowego da im praktycznie nieograniczone pole do dzialania i ulatwi dokonczenie rzezi polityczno gospodarczej polski. jaka tu rada?
  • @Nathanel
    A kto powiedział, że PIS to prawica jest?
  • @GPS.65
    W krótkich spodenkach.
    Tak można ten wasz cały liberalizm określić; potrzebujecie kogoś "starszego", kto określi wam zasady "podchodów".
    Napiszę notkę tematyczną.
  • @antares
    .
    „@Multimir
    Cóż Ci szkodzi pójść do starszego braciszka i poprosić by wytłumaczył Ci ten prosty i logiczny tekst p. Michalkiewicza? Myślę, że gdy dorośniesz do czynnego prawa wyborczego - felietony p. Stanisława staną się dla Ciebie o wiele jaśniejsze.”

    To cenna porada. Zapiszę sobie na wszelki wypadek.

    Zanim jednak z niej skorzystam, pojawia się myśl o wspólnym mianowniku JKM i Michalkewicza. Obaj promują się na uzdrawiaczy sytuacji, obaj głoszą limitowaną, beznogą prawdę, obaj są promowani w mediach tyle że po przeciwnych stronach, bo Michalkiewicz w Radio Maryja i okolicach. Obaj mają tu przez kogoś ustawione słupy ogłoszeniowe w postaci blogów. Obaj.......

    Zatem tekst Michalkiewicza odbieram jako zaznaczenie, aktywności, wysypanie kupy cegieł ale nie budowania z nich. Zupełnie jak JKM. Widać teraz podobnieństwo działań tych panów? Takie samo zadanie tyle że repertuar dobrany do różnych środowisk.
  • Pan Redaktor jest powierzchowny i liczy pobieznie.
    Państwo zabiera nam obecnie ok. 98-101% dochodu a do czasu obniżki stawek przez Gilowską pobierało ponad 102%. Jeśli się liczy obciążenia płacowe to rzeczywiście wydaje się, że stanowią one ok. 83-84% , ale jeżeli policzy się obciążenia podatkowe w cenie produkowanych w naszym kraju towarów to wyjdzie ok 100%, może trochę więcej, choć wydaje się to nieprawdopodobne. Trzeba policzyć wartość wyprodukowanych w Polsce dóbr i usług wymienialnych i pomniejszyć to o przyrost zadłużenia. I nie ma znaczenia czy jest to zadłużenie państwowe czy prywatne. Okaże sie wtedy, że przyrost produkcji jest wartościowo niższy niż przyrost zadłużenia. Zadłużenie to jednak obciąża zawsze producentów dóbr i usług wymienialnych, bo tylko ich działalność jest źródłem pieniędzy. I dlatego możliwe jest obciążenie ponad 100%
    Tak więc Pan Redaktor Michalkiewicz jest nadmiernym optymistą.
    Problem dodatkowo polega na jeszcze jednym dość kłopotliwym zjawisku. Jeżeli praktycznie większość towarów na świecie jest produkowane przez góra trzech producentów lub od tych trzech producentów zależna jest produkcja to jak można mówić o wolnym rynku czegokolwiek. Ekraniki do telefonów są produkowane przez dwóch producentów, procesory do komputerów praktycznie też, moduły do produkcji ekranów telewizyjnych przez trzech producentów ale i materiał na klocki hamulcowe do samochodów przez 3 producentów, tkanina na płaszcze ( tzw elanobawełna) przez jednego państwowego w Chinach i dlatego nie ma innych płaszczy elanobawełnianych niż chińskie! Nie ma więc rynku towarów, nie ma wolnego rynku w ogóle. Problem polega na tym jak zapewnić wolność ludziom w takiej realnej sytuacji ekonomicznej.
  • trafne
    Bardzo syntetyczne i przejrzyste zdanie w tej dyskusji .Prosta logika z ekonomii . Ekonomia skali . Suma wolnych obywateli tworzy wolny naród .Suma wolnego działania gospodarczego obywateli tworzy sumę wolnego działania ekonomicznego narodu .Czy istniej kolizja między silnym Państwem a silnym obywatelem ? Odpowiedż kryje się pod definicją państwa (oczywiście nie socjalistyczną ).
    Przechodząc od ogółu do szczegółu .Prowadzę małą działalność gospodarczą ( jeszcze ). Szlak człowieka trafia jak będąc służbowo w urzędzie , którego skrót zaczyna się na literę G.. przez dwie godziny trzy panie za nasze pieniądzę w środę o godzinie 12 rozmawiają o tym co będą robić w weekend . Będąc od "kuchni"i pomyślałem , że równie dobrze mogłem być od frontu i próbować coś w tym momencie załatwić .
    Zapomnieliśmy jako obywatele , że jesteśmy podmiotami a nie przedmiotami . Relacje między obywatelem a państwem winny być podmiotowe w dwóch kierunkach .Jak to powiedziała kiedyś Margaret Thatcher : "wielu socjalistów sądzi , że ludzie są cyframi w komputerze" dodałbym w warunkach polskich "wielu wolnych obywateli myśli , że czas skończyć z socjalizmem w tym kraju " .
    p.s .
    Jeszcze jeden przykład znany wszystkim . Moja żona dostała informację z
    ZUS że otrzyma emeryturę w wysokości około 500 zł ( jak dożyje jeszcze te kilkanaście lat do niej). Pytanie czy będzie się dziadem za 500 czy za 1000 zł stanowi różnicę ?
    Jeszcze jeden przykład .
  • Panie Michalkiewicz.
    Tekst jest całkiem w porządku. Trafnie wg. mnie określa Pan lewicę i prawicę lecz kompletnie nietrafnym jest umieszczenie zdjęcia Hitlera z podpisem "Czego powinniśmy chceć...". Ja to odbieram pozytywnie ponieważ rozumiem wszystko co w tym tekście się znajduje i ironie która wynika z tego połączenia ale stawiając się w sytuacji innych osób niekoniecznie to połączenie moze być dobrze odebrane.
  • @St. Michalkiewicz
    „Prawy do lewego”
    Podziękowania dla Pana Stanisława za podjęcie tutaj tego niewygodnego tematu jak i skuteczne powstrzymanie przerzucających gorącego kartofla. Niech go teraz pieszczą w swoich rękach, skoro sami go aż do czerwoności rozgrzali.

    No właśnie etatyzm.
    Będąc w pewnym niemieckim mieście słyszałem, jak chwalono się, że istnieje tam ok. chyba 270 ferajnów. W 26 tyś. Miasteczku! Zresztą podobna sytuacja jest w całych niemal Niemczech zachodnich. Każdy prawie należy do jakieś ferajny, a nawet do kilku równocześnie.

    Nieraz się nad tym zastanawiałem. Czy nie jest tak, jak Pan tutaj pisze, że "państwo, roztaczające opiekę nad każdym obywatelem, ale nie indywidualnie, tylko zbiorowo, za pośrednictwem korporacji, do której każdy musi być przypisany – co oczywiście ułatwia również roztoczenie nad każdym politycznego, a także - policyjnego nadzoru." Bo tak to chyba wygląd, jakby nikt nie mógł być pozostawiony bez "opieki".

    Byłbym Panu bardzo wdzięczny, gdyby się Pan w paru słowach na ten temat wypowiedział.


    »Trudno zatem nawet przy najlepszych chęciach, uznać taki model państwa za „wolnościowy”.«

    Nie ma się co łudzić, że nie żyjemy w innym ustroju jak socjalizmie przybierającym coraz bardziej cechy zignorowanego komunizmu.
  • @t-rex
    "Obecne polskie społeczeństwo jest wskutek swej atomizacji zdeaktywowane maksymalnie."

    Czytając te słowa, zdaję się słyszeć jaby tęsknotę za tym, o czym pan Michalkiewicz słusznie pisze: ""państwo, roztaczające opiekę nad każdym obywatelem, ale nie indywidualnie, tylko zbiorowo,..."

    Faszyzm jako sposób rozwiązywania problemów społecznymch jest sprzeczny z parwem naturalnym, a zatem nie do przyjęcia w jakiejkolwiek formie i postaci.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Wstępniak:
    Napisała mi się długa odpowiedź, więc żeby nie zginęła najważniejsza moja myśl: dla mnie, nawet jeżeli miałby zapanować ordoliberalizm czy jakaś inna forma ograniczonego (byle nie za bardzo :) ) liberalizmu, to i tak byłby to gigantyczny krok naprzód względem dzisiejszej sytuacji. W ogólności więc Panie Krzysztofie w Pańskiej wizji świata byłbym w stanie się oczywiście odnaleźc i gdybym budował jakieś porozumienie prawicowe, to bym Pana do niego zapewne zaprosił (opieram się tutaj jedynie na paru Pańskich wypowiedziach, więc może jest to twierdzenie na wyrost). Brakuje nam na prawicy myśli zjednoczeniowej, króluje natomiast żarcie się o szczegóły, które przecież istotne byłyby dopiero w znacznie późniejszym okresie kształtowania nowego państwa. Wszyscy zgadzamy się z koniecznością liberalizacji gospodarki i na tym polu możemy chyba budować jakieś porozumienie.

    Pani Krzysztofie,
    niech Pan nie pisze, że g...o prawda, że to tylko opinia, po czym przytacza Pan swoją opinię. Rozumiem, że ta opinia już (w jakiś arbitralny sposób) już nie jest g...o prawda?
    Otóż nie ma Pan racji w tym momencie. Relacja właściciel złodziej na pewno nie jest relacją liberalną, ponieważ nie ma tam obopólnej zgody.
    Jeżeli chodzi o dobrowolne przejmowanie dóbr jednych rycerzy przez drugich, to o ile jest to rzeczywiście dobrowolne, to dlaczego miałoby się tego zabraniać? Jeżeli człowiek chce działać na własną niekorzyść, to niech sobie działa. Podstawowym etosem chrześcijaństwa jest wolna wola i możliwość czynienia sobie szkody w sprawach najważniejszych (własnego zbawienia - Bóg dał nam możliwość odwrócenia się od Niego), tak więc jakieś ograniczenia w tym względzie nie mogą być uzasadniane przy pomocy Bibli. Walka o ludzką duszę nie powinna być domeną państwa, jest domeną ludzi, społeczeństw itd.
    Uprzedzając ewentualny argument o fatalnej sytuacji gospodarczej ówczesnego "pospólstwa", to nie można powiedzieć, że wynikał on z owych dobrowolnych działań między rycerzami, a raczej ze wszystkich ograniczeń narzucanych przez ówczesny feudalizm (taki neofeudalizm mamy zresztą dzisiaj).
    Jeżeli chodzi o łamanie monopoli, to należy zauważyć, że to właśnie państwo i jego regulacje są źródłem takich praktyk. Działania antytrustowe i antymonopolowe nie miałyby racji bytu, gdyby istniał prawdziwy wolny rynek. Jeżeli firma narzuca ceny ponadrynkowe, to natychmiast pojawi się firma, która da cenę niższą, bliższą cenie rynkowej. Danie ceny niższej będzie dla niej korzystne, ponieważ w ten sposób zwiększy drastycznie swój przychód, jako że konsumenci nie będą kupować drożej tylko po to, żeby utrzymać czyjś monopol. Natomiast, jeżeli dany monopol czy trust (czy cokolwiek innego) będzie świadczył usługi na poziomie rynkowym, to jest to tylko i wyłącznie korzystne dla konsumenta, a więc walka z nimi nie ma w tym przypadku sensu. Innymi słowy "szkodliwe monopole" (ale także monopole w ogólności) są możliwe tylko w sytuacji istnienia arbitralnych ograniczeń, takich jak naturalne ograniczenie dostępności danego dobra, lub, co jest przyczyną 99,9% współczesnych monopoli, działalności regulacyjnej państwa.
    Jeżeli chodzi o ordoliberalizm to odwołanie się do liberalizmu ma dla mnie sens, tak jak odwołanie się do wartości chrześcijańskich (sam jestem Katolikiem, więc to nie jest chyba zaskakujące), które z liberalizmem harmonizują.
    Co do dekalogu, to nie zgodzę się, że jest on dziurawy, czego Panu w nim brakuje?
    A już na pewno nie zgodzę się z twierdzeniem, że jakikolwiek zbiór praw szczegółowych jest w stanie zagwarantować pełną sprawiedliwość czy "dobro powszechne".
  • @zbyszanna
    Jest to nieprawda, że "etosem chrześcijaństwa jest wolna wola i możliwość czynienia sobie szkody w sprawach najważniejszych (własnego zbawienia - Bóg dał nam )".

    Bóg też nie dał nam możliwość odwrócenia się od Niego. Odpowiem całkiem banalnie: Bóg nie ma w tym żadnego interesu i kłóci się to z jego podstawowym prawem miłości, a i z logiką w szczególności.
    Zachęcam do studiowania na ten temat encylkiki Jana Pawła II, "Veritatis splendor".
  • @simacs
    > Bóg też nie dał nam możliwość odwrócenia się od Niego.

    Jeśli nam nie dał, to nie ma mowy w ogóle o jakiejkolwiek moralności - cobyśmy nie robili to robimy dobrze, bo nie mamy możliwości robienia źle, bo Bóg nam takiej możliwości nie dał. A więc hulaj dusza, piekła nie ma, tak?
  • @zbyszanna
    Co do Dekalogu - jest dziurawy, bo w wielu przypadkach wymaga "zewnętrznej" interpretacji 'pośredników".
    Czyli kapłanów. Bo jak inaczej interpretować, że "nie zabijaj", ale Amalakitów to należy?
    Dekalog jest dobrym prawem dla hebrajskich pastuchów, którymi kieruje wykształcona i świadoma warstwa kapłańska.
    Chrześcijaństwo jest bardziej wymagające.

    Odnośnie pozostałych kwestii - napiszę notkę - póki dzień - jeszcze trochę muszę podziałać, a jednocześnie "ułożyć" ją w głowie. Może wieczorem, może jutro.
    Pozdr.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Gdy pada pytanie o biedaków, kaleki i samotnych starców prawdziwy liberał odpowiada od tego jest selekcja naturalna aby uwolnić nas od balastu i umożliwić szybszy rozwój. Dlaczego ktoś komu natura dała talent do robienia pieniędzy miałby się dzielić z kimś komu natura dała dwie lewe ręce. Dlaczego ma się godzić na to że ktoś zabiera mu pieniądze w imię sprawiedliwości społecznej.
  • @chimy
    Nie chodzi tutaj o zwykłą sprawiedliwość społeczną. I nie ma czegoś takiego jak naturalna selekcja. Jest to wyświechtany lewacki slogan, za którym w sukurs podąża liberalizm.
    Gdyby tak było, to dlaczego zatem twoja matka zaraz po urodzeniu nie postawiła Cię samemu mówiąc: radź sobie sam? Ano właśnie dlatego, że nie ma selekcji. Bez jej karmienia i pielęgnacji itd., jak długo byś przeżył?
    Według tej samej zasady określa się powinność dzieci wobec rodziców, gdy ci w starości potrzebują ich opieki, a także słabszych, chorych i z „lewymi rękami”.

    Nie chodzi zatem o zabieranie, lecz wzajemne się wspierania. Taka jest cywilizacji chrześcijańska. I jeśli cywilizacja ludzka chce być na prawdę cywilizacją ludzką, musi być chrześcijańską, mówi Adam Mickiewicz w Księdze Pielgrzymstwa Polskiego: "Albowiem cywilizacja, prawdziwie godna człowieka, musi być chrześcijańska."
  • @chimy
    Jeśli Pan żyje po to aby"robić pieniądze" - to ma Pan rację.
  • @simacs
    Niech Pan sobie daruje w przyszłości takie tyrady; właśnie ponownie (dla przypomnienia) studiuję sobie zawiłości powstawania doktryny KRK z czasów między II a VI w po narodzeniu Chrystusa.
    Porównuję to z obecnymi nauczaniami i próbuję rozważyć, skąd biorą się te wszystkie zawirowania .

    Na pewno należy "rozważać rolę depozytu wiary" w odniesieniu do czasów i okoliczności nam współczesnych. I wspomagać proces ich odczytywania i formułowania - tak, aby dostosować naukę Chrystusa do sposobu myślenia i potrzeb społeczeństwa doby obecnej.
    Problem, że konieczne zdaje się dokonanie przewartościowanie pewnych pojęć, zwłaszcza wobec wiedzy historycznej, jaką dysponujemy.

    Prawdy nie da się przesłonić nakazami i zakazami - trzeba wszystko ponownie ułożyć. Bo Chrystus - jest Drogą, Prawdą i Życiem, ale ostatnio jest zbyt dużo pośredników, którzy wiedzą lepiej od Niego, co czynić należy.

    PS. Nawet w tej postaci - nauka KRK czyni dobro. Bo nie wszyscy i nie od razu gotowi są na zmiany.
    Te kwestie muszą być rozważane, aby nieopatrznymi działaniami nie poczynić szkód, zamiast pożytku.
    Ale blokada analiz - otwiera drogę Przeciwnikowi.
  • Dziękuje Panie Stanisławie
    O przypomnieniu podziału na lewicę i prawicę wg.stosunku do podziału "dochodu narodowego" przez budżet

    1-TO EWIDENTNI LEWACY

    2"WOLNY RYNEK"-TO EWIDENTNA PRAWICA.

    Negacja tego podziału to bełkot i bicie piany,

    Pozdrawiam
  • .
    Przypominania o socjalistycznym przywódcy Adolfie H. nigdy za mało. Nalezy to robić regularnie i nieustannie, by współcześni socjalistyczni klamcy nie pozwalali sobie na następne kłamstwa, począwszy choćby od łgania o "sprawiedliwości społecznej" polegajacej m.in. na tym, że na 40 letniego emeryta pod przymusem łoży 55 letni pracownik fizyczny ...
  • @laurentp
    Jest coś takiego jak dobroczynność. W samym 2008 Caritas dysponował 450mln złotych w różnej postaci (pieniądze + dary niepieniężne) całkowicie uzyskane od ludzi. Nie jest tutaj istotne, co z tymi pieniędzmi stało się dalej, ważny jest sama wielkość darowizn, bo to ona pokazuje, z jak wielką dobroczynnością mamy do czynienia.

    Ponadto należy pamiętać, że:
    1. pracownik na etacie jest opodatkowany łącznie na 83% swoich dochodów (nie jestem pewien, czy liczba nie jest jeszcze większa, bo nie pamiętam teraz, czy statystyki obejmują jeszcze koszty pracodawcy) - o ile wzrosłaby dobroczynność, jeżeli obywatele nie byli by łupieni w tak przerażającej skali?

    2. zabijana jest w ludziach dobroczynność świadomością, że państwo pomaga już przecież potrzebującym (!!!)

    3. koszt obsługi pomocy społecznej jest gigantyczny - w USA jest to około 80% (!!!) budżetu instytucji pomocy społecznej (na każde 5$ wydane w budżecie na pomoc społeczną do ludzi potrzebujących trafia 1$), w Polsce na pewno nie jest lepiej

    4. do kosztu dystrybucji dochodzi jeszcze koszt zebrania podatku

    5. wielu potrzebujących utrzymujących się z pomocy społecznej to ludzie, którzy mogliby, ale nie chcą pracować i zainteresowani są jedynie uzyskaniem zasiłku bądź ubezpieczenia - tych trzeba odciąć, bo odbierają tym naprawdę potrzebującym - w sytuacji obowiązkowej i ślepej pomocy państwowej takie przypadki są nie do wyłapania i taki proceder jest nie do ukrócenia, zupełnie inaczej jest w przypadku dobroczynności dobrowolnej

    6. wielu potrzebujących utrzymujących się z pomocy społecznej to ludzie, którzy mogliby żyć w miarę normalnie, gdyby nie potworny ucisk podatkowy - ci nie potrzebowali by dobroczynności

    7. w ludziach otrzymujących pomoc społeczną od państwa pojawia się pogląd że "mi się należy" a nie, że powinienem być wdzięczny za czyjąś pomoc. Jako dobrodziej lansuje się tutaj państwo a zupełnie pomijany jest oczywisty fakt, że to są pieniądze nie państwa, ale innych obywateli (w ogólnej skali)

    8. w przypadku dobrowolnej dobroczynności wykształca się przekonanie, że otrzymywana pomoc jest wyrazem łaski i za tę łaskę należy się wdzięczność. Świadomość tymczasowości oraz świadomość dobrowolności wywołuje chęć do uniezależnienia się od pomocy i nie zależenia już dłużej od łaski (w ogólnej skali)

    9. dobroczynność buduje relacje społeczne, przymusowe łupenie jednych i "należy się" rozdawanie innym takie relacje niszczy

    10. ludzie niepełnosprawni mogą być pełnowartościowymi pracownikami, zwłaszcza w dobie elektronizacji pracy - osoba na wózku przykładowo może doskonale sprawdzać się w roli operatora call center, informatyka (programisty), tłumacza, nauczyciela itp. Tutaj przeszkodą może być płaca minimalna, bo być może popyt na takich pracowników byłby powodowany niższymi stawkami wśród niepełnosprawnych - tutaj zweryfikowałby to rynek - oni nie potrzebowali by dobroczynności

    11. klasa bezrobotnych bez kwalifikacji na pewno by jakąś pracę znalazła - opłaca się przeciez zatrudnić jako asystenta/pomocnika osobę mniej wykwalifikowaną za którą na zdrowym rynku pracy płaci się mniej, niż za fachowca - korzyść z tego jest obustronna - pracodawca ma tańszego pracownika, pracownik ma pracę (nawet, jeżeli nie jest to praca marzeń) i możliwość zdobycia doświadczenia, a co za tym idzie, podniesienia swoich kwalifikacji i zodbycia lepiej płatnej pracy - być może najsłabiej zarabiający potrzebowali by pomocy dobrodziejów

    12. należy pamiętać, że przy obecnym ucisku podatkowym oraz niesamowitej nieprzyjazności państwa przedsiębiorcom naturalna ludzka przedsiębiorczość jest potwornie hamowana. Zniesienie podatku PIT (lub CIT) sprawia, że na każdych 4 pracowników przedsiębiorca może zatrudnić kolejnego, a to powoduje natychmiastowy spadek bezrobocia. Pamiętajmy też, że PIT pobierany jest od pracowników sfery budżetowej i emerytów, co powoduje, a to jest jedynie przekładanie z jednej kieszeni do drugiej (kosztowne przekładanie). Koniec końców jedynie 25% pieniędzy uzyskiwanych z PIT można liczyć jako zysk netto - reszta to koszta. Problemem jest, że Państwo nie chce łatwo zrezygnować z takiego wygodnej narzędzia kontroli. Likwidacja PIT (wynalazek roku 1913 zdaje się, więc bardzo młody) i CIT to nie tylko niższe bezrobocie, ale także drastycznie niższe ceny produkowanych dóbr. Niższe bezrobocie i niższe ceny to większa realna siła nabywcza pieniądza a co za tym idzie - bogacenie się ludności, przy czym bogacenie to dotyczy wszystkich obywateli, a nie tylko cwaniaków (w tym najbogatszych cwaniaków). Należy także pamiętać, że podatki płacą i tak tylko najbiedniejsi - bogatych zawsze jest stać na dobrego doradcę podatkowego, który z łatwością znajdzie sposób, na ominięcie kłopotliwych żądań fiskalnych państwa. W USA jak wprowadzono 90% (jakoś tak podobnie) podatek od dochodów dla najbogatszych (lata 70 zdaje się), to w pierwszym roku zapłaciło go około 50 osób, a w drugim juz tylk jedna.
    Niższe podatki dochodowe (idealnie - likwidacja, karanie ludzi za pracę to nie jest rozwiązanie z którego nasza cywilizacja powinna być dumna, ponadto obniżanie stawek nie likwiduje kosztów poboru, likwidacja te koszty już likwiduje) to lepsza sytuacja szarych ciułaczy, więszky obrót (a więc większe dochody z VAT-u), lepsza ściągalność (mniejsza szara strefa), niższe ceny produktów i wiele innych.
    Wielu ludzi nie potrzebowałoby pomocy państwa, gdyby państwo nie utrudniało tak bardzo przedsiębiorczości i to jest coś, o co warto walczyć.

    13. usunięcie państwowej pomocy społecznej musi być skorelowane z usunięciem obciążeń podatkowych na tę pomoc pobieranych. Obecnie obserwuje się trend, że pomoc ta jest coraz mizerniejsza, a koszty jej są coraz większe. Niedługo będzie tak, że koszty będą kosmiczne, a do potrzebujących nie trafi już nic. Taki brak pomocy państwowej oczywiście nie jest tym, co ja osobiście postuluję ;)

    14. Michalkiewicz pisał ('Dobry "zły" liberalizm'), że jak się usunie państwową pomoc społeczną i zastąpi ją dobroczynnością, to wtedy się okaże, czy na prawdę żyjemy w kraju chrześcijańskim ;)

    To tyle na gorąco.

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031